Rozszerzasz dietę dziecku? To Ci się może przydać!

0
127

Wspomniałam Wam we wcześniejszym wpisie, że rozszerzanie diety Tobka to zupełnie inna historia niż przy Poli. Tobiś nie rzuca się na wszystko co się przed nim postawi. Muszę więc tak komponować posiłki, aby w jego diecie w miarę możliwości znalazło się białko, węglowodany i zdrowe tłuszcze. I aby chciał to zjeść 🙂 Dlatego wspomagam się kilkoma książkami kulinarnymi. Niektóre dostałam, inne kupiłam. Jedne okazały się super, inne to kompletna wtopa.

Nie polecam….

BLW to metoda „jedzenia/ karmienia”, która krótko mówiąc polega na tym, że dziecko samo wybiera sobie i samo je produkty, które ma podane na talerzu. Ściślej biorąc – je rękami. Przy Poli miałam książkę o tej metodzie, którą potem komuś przekazałam. A teraz sama dostałam kontynuację tej książki w postaci: „Bobas Lubi Wybór – przepisy„. Książkę kupicie m.in TU. Pokładałam w niej wielkie nadzieje, dopóki jej nie otworzyłam. Przepisów jest tam mnóstwo, ale nie dla dzieci, które zaczynają rozszerzanie diety! Maluszek, który ma 7-8 miesięcy i powinien stopniowo poznawać różne produkty, nie zje na dzień dobry chilli con carne! Poza tym jak wiadomo, człowiek je oczami. A tu – zero zdjęć opisywanych potraw! Więc już na dzień dobry duży minus..

Druga pozycja, która trafiła w moje ręce to „U malucha na talerzu – wydanie uzupełnione” Marty Jaś-Baran (do kupienia m.in. na allegro). Książkę kupiłam za poleceniem jednej znajomej. Ale jak tylko ją otworzyłam, to okazało się, że to także porażka. Książka bazuje na danych z 2014r. Więc być może jest to „uzupełnienie” wcześniejszego wydania, ale jednak nieaktualne. Tak więc mamy tu rekomendacje posiłków dla dzieci powyżej 4 miesiąca. A jak wiemy – wg aktualnych wytycznych WHO niemowlakom dietę należy rozszerzać nie wcześniej niż po ukończonym 6 miesiącu. Ponadto w niektórych przepisach mamy jako dodatek do potraw wymieniony sok, a w innym miejscu nawet cukier (!).

Dziękuję, nie skorzystam.

1
2
Poprzedni artykułRozszerzanie diety to nie bułka z masłem
Następny artykułTo jest przyszłość – chcesz ją zobaczyć?
Anna
Jestem mamą 9.5-letniej Poli i 1.5-rocznego Tobiaszka. Moje pierwsze macierzyństwo było usłane różami i ociekające lukrem. Choć mówi się, że takie nie istnieje (a jednak!) Przy Tobku walczymy ze skutkami wzmożonego napięcia nerwowego i nadwrażliwości na dotyk. Miliony pobudek w nocy, płacz i marudzenie to w pierwszym roku była codzienność. Jak przy tym nie zwariować i nie rzucić wszystkim uciekając w Bieszczady? Mam na to swoje patenty i nie boję się nimi podzielić! Jeśli jesteś mamą walczącą codziennie na domowym polu bity i potrzebujesz wsparcia i dobrego słowa, zapraszam! Jeśli mieszkasz w Krakowie i nie wiesz, gdzie iść na kawę z koleżanką z bombelkiem u boku, podpowiem! Jeśli szukasz pomysłu na szybki obiad - zapraszam po przepis! To co, widzimy się?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj