Ten kto czyta nie błądzi

Lubicie czytać? Ja nauczyłam się czytać w wieku 6 lat. Moją pierwszą przeczytaną książką był „Mikołajek”, pożyczony od sąsiadki. A potem to już poszło – książka, za książką, lektura za lekturą. Chyba raz zdarzyło mi się nie przeczytać książki do końca, nie przebrnęłam przez „100 lat samotności” Marqueza, ale zdarzało się też, że niektóre pozycje czytałam po 2 razy..

Książka zawsze była gdzieś obok, ale w ostatnich latach – wstyd się przyznać, nie przeczytałam ich za wiele. I tak naprawdę dopiero teraz, po przeprowadzce zdałam sobie sprawę dlaczego. Powód jest prozaiczny i jak pewnie myśli wielu z Was – wiąże się z brakiem czasu. Ale nic bardziej mylnego, bo jak się naprawdę chce, to czas zawsze się znajdzie. W końcu czytać można nawet w toalecie 🙂

KSIĄŻKA – Kiedy dorosły człowiek ma czas na CZYTANIE?

Hm, pomyślmy… Jeśli nie jedzie do pracy autem, to może poczytać w tramwaju, czy autobusie. Jeśli nie ma rodziny i mieszka sam – może wyłożyć się po pracy na kanapie i poczytać. A kiedy ma rodzinę i dzieci – pozostaje mu wieczór, czyli ten czas kiedy dzieci już śpią, w kuchni jest pozmywane i wreszcie w domu jest cicho. Wtedy można wpakować się do łóżka i pod ciepłą kołderką oddać się lekturze. No i tu dochodzimy do sedna!

Do czytania potrzebne jest DOBRE oświetlenie, a w poprzednim mieszkaniu tego nie miałam. W sypialni mieliśmy jedynie lampę sufitową i dostawioną do łóżka stojącą lampkę, która trochę doświetlała mi książkę, ale i tak po przeczytaniu zaledwie kilku stron zaczynały boleć mnie oczy. Lampa była zbyt wysoko, poza tym oświetlała raczej podłogę obok łóżka i co najwyżej kawałek poduszki. Dlatego teraz, przy urządzaniu sypialni w nowym domu uparłam się, abyśmy przy łóżku mieli kinkiety. Mąż tak średnio podszedł do tego pomysłu, ale jak w końcu znaleźliśmy lampki takie jakie chciałam, mąż je zamontował i zaświecił, to uznał, że to jednak nie był taki zły pomysł.

gdzie-czytam-opiniemamy.pl

dobre-swiatlo-wazna-sprawa-opiniemamy.pl

I powiem Wam, że teraz z wielką przyjemnością wskakuję wieczorem pod kołdrę, biorę książkę do ręki i zamiast oglądać nudny serial w tv albo kolejny program, w którym jedni celebryci tańczą, inni biegają po lesie, czy mieście i szukają wskazówek do kolejnego zadania, wolę sobie poczytać. I szczerze mówiąc, czasem łapię się na tym, że przez tydzień nie włączam telewizora! Wcześniej praktycznie każdy wieczór spędzaliśmy przed tv. Czasem po prostu lecąc po kolei po kanałach, aż natrafiliśmy na coś ciekawego. A na to, że nie czytam za dużo miałam klasyczne wytłumaczenie „Nie mam kiedy„, jak pewnie większość z Was..

W mojej biblioteczce książka podróżnicza to numer 1. Jak nie wiem co by tu przeczytać, to zaglądam na blogi i aktualne rankingi w poszukiwaniu inspiracji m.in. tu, a potem przeglądam księgarnie internetowe i szukam najkorzystniejszych cen np. tu.

Jak się chce, to czas na czytanie u każdego się znajdzie, trzeba go tylko poszukać. Czasem bezmyślne gapienie się w telewizor lub przeglądanie niusow na fb można sobie podarować i spędzić ten czas dużo ciekawiej. Zobaczcie, gdzie jeszcze możecie zyskać czas na czytanie:

  • plac zabaw / park – w zależności od tego, w jakim wieku macie dziecko, na pewno w ciągu dnia wychodzicie na spacer z wózkiem do parku lub ze starszakiem na plac zabaw. Gdy na spacerze dziecko zaśnie, zawsze można przysiąść na ławce, wystawić nogi do słońca, a do ręki wziąć książkę. Z kolei na placu zabaw zamiast przeglądać telefon, można wertować kartki ciekawej lektury.
  • środki transportu – jeśli poruszacie się po mieście autobusem lub tramwajem macie wyśmienitą okazję do nadrobienia zaległości książkowych, zamiast jak wyżej – przeglądać wpisy na fb na smartfonie.
  • poczekalnia – gdy czekacie na swoją kolej w urzędzie, czy u lekarza, warto te kilka minut wykorzystać na czytanie. I na koniec:
  • łazienka – tu generalnie są 2 możliwości. Pierwsza wiąże się z „siedzeniem na tronie” 🙂 Zamiast grać wtedy na telefonie w kulki, przeglądać fejsa, czy sprawdzać pocztę, można skupić się na książce. Drugą można w zasadzie wykorzystać jedynie wieczorami, gdy dzieci już śpią i wszystkie domowe czynności są zakończone albo odłożone na następny dzień. Zamykamy się w łazience, do wanny puszczamy ciepłą wodę, dodajemy relaksującej soli lub płynu, na twarz nakładamy regenerującą maseczkę, obok wanny stawiamy kieliszek wina, do ręki bierzemy książkę – i fundujemy sobie „3 w 1”: coś dla ciała (maseczka), coś dla duszy (książka) i coś dla siebie samej – relaks i lampka wina 😉 Gwarantuje Wam, że po takim seansie będzie Wam błogo i przyjemnie! Oby tylko nikt w między czasie nie dobijał się do łazienki i Wam nie przeszkadzał…

 

Mam nadzieję, że Was zainspirowałam na wieczór… 🙂

Anna
Annahttps://opiniemamy.pl
Jestem mamą 9.5-letniej Poli i 1.5-rocznego Tobiaszka. Moje pierwsze macierzyństwo było usłane różami i ociekające lukrem. Choć mówi się, że takie nie istnieje (a jednak!) Przy Tobku walczymy ze skutkami wzmożonego napięcia nerwowego i nadwrażliwości na dotyk. Miliony pobudek w nocy, płacz i marudzenie to w pierwszym roku była codzienność. Jak przy tym nie zwariować i nie rzucić wszystkim uciekając w Bieszczady? Mam na to swoje patenty i nie boję się nimi podzielić! Jeśli jesteś mamą walczącą codziennie na domowym polu bity i potrzebujesz wsparcia i dobrego słowa, zapraszam! Jeśli mieszkasz w Krakowie i nie wiesz, gdzie iść na kawę z koleżanką z bombelkiem u boku, podpowiem! Jeśli szukasz pomysłu na szybki obiad - zapraszam po przepis! To co, widzimy się?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Jeśli chcesz umieścić reklamę na mojej stronie, zapraszam do skontaktowania się poprzez formularz kontaktowy lub bezpośrednio na maila.

Podobne artykuły